piątek, 30 kwietnia 2021

Blind Gary Davis - Harlem Street Singer


    Reverend Gary Davis był jednym z najbardziej podziwianych i wpływowych gitarzystów amerykańskiej muzyki popularnej XX wieku. Pochodził z Laurens w Południowej Karolinie i był przedwcześnie rozwiniętym muzykiem. Otoczony gospel i bluesem od kołyski, nauczył się grać na banjo i gitarze we wczesnym dzieciństwie. Od młodości zarabiał na życie jako muzyk bluesowy, ludowy i ragtime. W pewnym momencie swojej młodości, na początku muzycznej kariery, stracił wzrok. To nieszczęście spowodowało u niego głęboką depresję, którą pokonał dzięki odnowionej chrześcijańskiej żarliwości. W ten sposób muzyka gospel i religia stawały się coraz ważniejsze w jego życiu, a w 1937 r. został nawet wyświęcony na ministra baptystów. Na początku lat dwudziestych przeniósł się do Durham w Karolinie Północnej, gdzie mieszkał do lat czterdziestych. Tam brał udział w lokalnej scenie folk-bluesowej u boku takich postaci jak Bull City Red i Sonny Terry. Podczas swojego pobytu w Durham był muzykiem podróżującym i często wędrował po Północnej Karolinie, Południowej Karolinie i Tennessee, występując w małych lokalach, kościołach lub na ulicach. W Durham poznał także Blind Boy Fuller. Obaj zostali przyjaciółmi, współpracowali i wywierali na siebie wpływ. W rzeczywistości Gary Davis zadebiutował w studiu nagraniowym jako drugi gitarzysta Blind Boy Fullera w połowie lat 30. Gary Davis wyemigrował do Nowego Jorku w 1944 roku, gdzie pozostał na stałe aż do śmierci. Osiedlił się w Harlemie, gdzie występował jako uliczny muzyk i głosił słowo Boże. W połowie lat pięćdziesiątych rozpoczął solową karierę nagraniową, dzięki której zdobył zasłużone, ale spóźnione, popularne uznanie, któremu sprzyjało odrodzenie amerykańskiego folku.
    Podczas tych wszystkich doświadczeń (i oczywiście ich rezultatów) wielebny Gary Davis rozwinął bardzo szczególny styl, który od lat sześćdziesiątych zdecydowanie wpłynął na rzeszę artystów z najwyższej półki, od Boba Dylana po Joana Baeza, przechodząc przez Donovana i Ry Coodera. Jako śpiewak był wykonawcą o głębokim i mocnym głosie. Jako gitarzysta był prawdziwym maestro w sensie dosłownym, ponieważ fascynacja jego stylem sprawiła, że ​​połączył karierę aktywnego muzyka z karierą nauczyciela gry na gitarze w ostatnich 10-15 latach swojego życia. Jego przyjaciel, uczeń i producent Stefan Grossman napisał kilka opracowań na temat techniki gitarowej Gary'ego Davisa. To spóźnione uznanie zapewniło mu nagrodę pieniężną i większy dobrobyt materialny na starość. Jednak Gary Davis rozumiał muzykę jako środek komunikacji duchowej i bardziej interesował się ratowaniem dusz swojej publiczności.
    Reverend Gary Davis nagrał Harlem Street Singer (1960) podczas jednej sesji studyjnej trwającej kilka godzin, bez akompaniamentu poza gitarą. Wydany przez prestiżową wytwórnię Bluesville, Harlem Street Singer uczynił Gary'ego Davisa postacią odniesienia na neofolkowej scenie wczesnych lat sześćdziesiątych. Album jest mistrzowskim pokazem folk-gospel-bluesa. Dwanaście piosenek, w których wyraźnie docenia się jego pomysłowy styl, z charakterystyczną synkopą pod wpływem ragtime'u i cnotliwym fingerpicking dwóch palców, za pomocą których stworzył dwa muzyczne głosy w ciągłym dialogu ze sobą. Harlem Street Singer zawiera również dwie najpopularniejsze piosenki wielebnego Gary'ego Davisa. Jest "Samson and Delilah", ponowna adaptacja tradycynej piosenki o historii biblijnej, zinterpretowana na nowo w szczególnie intensywny sposób. Jest też fatalistyczny (i imponujący) "Death Don't Have No Mercy". Centralnym tematem albumu jest uniesienie wiary i jej odkupieńcza moc w kontekście miejskim. witalizm i entuzjazm, jak "Let Us Get Together Right Down Here", "Goin' to Sit Down on the Banks of the River" czy hymn "I Belong To The Band". Wyrażenia wiary chrześcijańskiej, rozumianej jako relacja z Bogiem oparta na szczerej i zaraźliwej radości. 

Zabłocie, 30.04.21

czwartek, 22 kwietnia 2021

Bridget St John - Ask Me No Questions

 


Ask Me No Questions (1969), jest debiutem brytyjskiej piosenkarki folk i autorki tekstów ludowych Bridget St John. Był to również pierwszy album wydany przez Dandelion Records, legendarną wytwórnię założoną przez Johna Peela i Clive'a Selwooda, w duchu współpracy i bez ambicji komercyjnych. Bridget St John nagrała album w wieku 21 lat, w ciągu zaledwie 10 godzin w studio, który został wyprodukowany przez samego Johna Peela, w bardzo intymnym otoczeniu. Intymność jest przenoszona na brzmienie samego albumu, ponieważ jest ograniczona do Bridget St John śpiewającej samotnie z gitarą akustyczną, bez prawie żadnych sztuczek ani ozdób, ani z żadnym innym akompaniamentem niż druga gitara jej przyjaciela i mentora Johna Martyna w dwóch utworach. Ask Me No Questions to bardzo czuły i piękny album o inicjacji, to osobista praca młodej kobiety, która wkracza na ścieżkę życia, z niewinnością i ciekawością tak typową dla młodości. To także album, który wyraża ideologię młodych hippisów tamtych czasów, którzy pragną odkrywać i eksperymentować poza konwencjami, uprzedzeniami i niepokojami typowymi dla współczesnego społeczeństwa. Album składa się z piosenek z pięknymi akustycznymi melodiami i sugestywnymi i wnikliwymi tekstami, o niezapomnianych wspomnieniach - podróż autostopem na "To B Without a Hitch", odnalezienie prawdziwej miłości w "Hello Again (of Course)". - i małe przyjemności życia (spokojna scena miejska, czyli "Barefeet and Hot Pavements"). W Ask Me No Questions deszcz, morze, wiatr, zapach kwiatów, promienie słońca o zachodzie słońca, śpiew ptaków są bardzo obecne. Spokój życia na wsi i przyjazność dla środowiska. Na albumie jest też nuta melancholii, widoczna zwłaszcza w pięknej, kończącej piosence zatytułowanej "Ask Me No Questions". Melancholia jako nieodłączna część uczenia się, ponieważ uczenie się wiąże się z rozczarowaniem i zrozumieniem, że w dojrzałości największym wyzwaniem jest dostosowanie się do rzeczywistości i zapobieganie, by cynizm zastąpił utraconą po drodze przez niewinności.

Zabłocie, 22.04.21

sobota, 17 kwietnia 2021

Muddy Waters – The Best Of Muddy Waters

Muddy Waters był największą postacią powojennego bluesa, ale wpływ jego muzycznej spuścizny wykracza poza gatunki i style. Z pewnością pozostawił niezatarty ślad w ewolucji muzyki popularnej XX wieku. Muddy Waters nauczył się grać Delta Blues we wczesnej młodości na Missisipi. Przez całą swoją długą karierę jego sposób gry na gitarze mówił o jego pochodzeniu. Przyjechał do Chicago w 1943 roku i przez kilka lat łączył pracę dzienną z muzyką, występując w klubach głównie jako side man Sunnylanda Slima i Jimmyego Rogersa i innych artystów z początkowej sceny miejskiego bluesa. Wkrótce zrozumiał estetykę i uczucie - wciąż raczkującego - Chicago Sound, zasadniczo zelektryfikowanej, miejskiej wersji Delta Blues. Szansa na awans do czołówki przyszła w 1947 roku, kiedy podpisał kontrakt z Aristocrat Records. Tam wydał swój pierwszy przebój, singiel „I Can't Be Satisfied”, w 1948 roku. Od tego momentu, zbiegając się z wchłonięciem Aristocrat przez Chess records, Muddy Waters zaczął odnosić sukces za sukcesem, tak że już w 1953 roku był nie tylko główną gwiazdą Chessów, ale także niekwestionowanym królem sceny Chicagowskiej, bluesowej stolicy świata.

W 1957 roku, w trakcie przechodzenia z singla na LP jako dominujący format, wytwórnia Chess  Records wydała The Best Of Muddy Waters, kompilację największych przebojów bluesmana pierwszej połowy lat pięćdziesiątych, która de facto służy jako jego debiut albumowy. Zawiera dwanaście piosenek, które stały się standardami nagranymi z jego stałymi współpracownikami, Little Walterem, Jimmy'm Rogersem, Otisem Spannem i Williem Dixonem. Utwory takie jak "Louisiana Blues", "I'm Ready" czy "I Just Want to Make Love to You" mają nieocenioną wartość historyczną, ponieważ są kamieniami milowymi w rozwoju powojennego bluesa i r&b. The Best Of Muddy Waters daje również możliwość docenienia, gdy wspina się na szczyt, niezwykły wokalista, który po mistrzowsku łączy technikę, charakter i finezję. Wokalista zdolny do wyrażenia czułości i elegancji w piosenkach często nawiązuje do popędu seksualnego ("She Moves Me"). Podobnie jak klasyczny "Hoochie Man Man", piosenka napisana przez Williego Dixona, która odnosi się do rytuałów voodoo i innych afrykańskich wierzeń ezoterycznych, ale mając na uwadze cielesne pragnienia jako tło lub cel. Oczywiście The Best Of Muddy Waters zawiera również kilka ogniw w łańcuchu, które łączą bluesa i rock'n'rolla w ewolucji muzyki popularnej. Najbardziej kultowym i transcendentnym przykładem jest "Rollin’ Stone", osobista odmiana tradycyjnej piosenki Delta Blues "Catfish Blues", śpiewanej przez Muddy'ego Watersa samotnie na jego gitarze i wykonywanej z licznymi otwartymi przestrzeniami pełnymi napięć i oczekiwań. Ze względu na swoje brzmienie i charakter "Rollin’ Stone" miał niezwykłe reperkusje: stąd wzięła się nazwa grupy Mick’a Jagger’a, piosenka "Like a Rolling Stone" Boba Dylana oraz nazwa słynnego magazynu muzycznego. "Blues miał dziecko i nazwali go rock'n'rollem" - mawiał często rozbawiony Muddy Waters. W rzeczywistości esencja rock'n'rolla jest podsumowana w końcowych wersetach również kultowego "Long Distance Call", bluesa o nieobecności i tęsknocie: "Kupię ci nowego Cadillaca / Jeśli powiesz o mnie dobre słowa".


Zab
łocie, 17.04.21

środa, 7 kwietnia 2021

Laura Nyro - Eli And The Thirteenth Confession

Po komercyjnym rozczarowaniu się swoim debiutem More Than A New Discovery (1967) Laura Nyro zdała sobie sprawę, że musi otaczać się współpracownikami bardziej po datnymi na jej sposób rozumienia muzyki. Oddała się w ręce nowego menadżera - młodego Davida Geffena - który bardzo ją podziwiał i stworzyła własne wydawnictwo muzyczne (Tuna Fish Music). Na polecenie Geffena opuściła Verve Folkways i podpisała kontrakt z Columbią. Geffen wpłynął również na wybór Charliego Calello jako producenta jej drugiego albumu. Calello był wówczas młodym, ale doświadczonym aranżerem, który właśnie podpisał kontrakt z Columbią. Jego wybór był kluczowy, ponieważ dla Laury Nyro oznaczało to posiadanie sojusznika w studio. Relacja Nyro z Calello była przeciwieństwem tego, co miała z Miltonem Okunem i Herbem Bernsteinem podczas nagrywania More Than A New Discovery. Podczas gdy Okun i Bernstein próbowali dostosować muzyczny nurt Laury Nyro do standardowej formy muzyki pop, Calello był entuzjastycznie nastawiony do dziewczyny z Bronxu i przyczynił się do pełnego rozwoju jej szczególnego stylu. W ten sposób w Eli And The Thirteenth Confession (1968) słyszymy Laurę Nyro w jej najczystszej postaci, jednoznacznie ukazując jej szczególny sposób rozumienia muzyki. Eli And The Thirteenth Confession to album wielce wylewny. Utwory są bardzo złożone, z ciągłymi zmianami rytmu i szerokim zakresem dynamiki, ze szczególną wrażliwością łączącą soul, blues, rock'n'roll i doo-wop. Są to utwory trwające trzy lub cztery minuty, w których nawet cztery lub pięć sekwencji akordów jest połączone w naturalny sposób, bez utraty rozpoznawalnego formatu piosenki pop. Laura Nyro pokazuje na tym albumie swoje zamiłowanie do głównych akordów septymowych, szybkich przejść i zawieszonych akordów, z których wszystkie są niezwykłe w muzyce pop jej czasów i które czynią ten album rewolucyjnym z estetycznego punktu widzenia. Eli And The Thirteenth Confession ustanawia kanon piękna, który służył jako inspiracja i odniesienie do wielu artystów, od Todda Rundgrena po Eltona Johna, Epica Soundtracksa albo Alice Cooper.

W swoim temacie Eli And The Thirteenth Confession był również albumem nowatorskim w swoim czasie i ukazuje autora piosenek o wielkiej osobowości. To album o inicjacji w dorosłość z kobiecej perspektywy, w złożoności współczesnego kontekstu miejskiego. Tak więc w Eli And The Thirteenth Confession Laura Nyro śpiewa o pierwszej miłości i doświadczeniach seksualnych w swobodnym tonie ("Eli's Comin'”, "Emmie”, "The Confession”). Są też dwie ody do pijaństwa, cudowny "Sweet Blindness” i "Stoned Soul Picnic”, jako część odkrywania życia polegająca na nauce oddawania się odrobinie epikureizmu ("Timer”). W rzeczywistości jest to bardzo zmysłowy album, pięknie zaaranżowany i wyprodukowany, stworzony dla rozkoszy zmysłów. Tak żywiołowa zmysłowość Eli And The Thirteenth Confession wykracza poza ścisły aspekt muzyczny: na wyraźne życzenie Laury Nyro, pierwsza edycja LP ukazała się z tekstami piosenek wydrukowanymi pachnącym atramentem.

Zabłocie, 07.04.21

niedziela, 21 marca 2021

PJ Harvey - To Bring You My Love

W To Bring You My Love (1995) PJ Harvey odróżniała się tematycznie i stylistycznie od większości ówczesnego dekadenckiego alternatywnego rocka, aby urzeczywistnić własną artystyczną osobowość. W przeciwieństwie do surowego i monolitycznego gitarowego rocka Dry (1992) i Rid of Me (1993), To Bring You My Love ma głębokie i zróżnicowane brzmienie, które zostało osiągnięte we współpracy z producentami Markiem „Flood” Ellisem i Johnem Parishem; i zgodnie z piosenkami, które odnoszą się do szerokiej gamy ludzkich emocji. To album sugestywnej muzyki, o bardzo wizualnej estetyce, obsługiwanej z inteligencją i zmysłowością. W swoich piosenkach PJ Harvey łączy klasyczną mitologię i obrazy religijne, śpiewając o wielkich uniwersalnych i ponadczasowych tematach: miłości, okrutnej stronie uwodzenia, odkupienia, zbawienia. Również o destrukcyjnej naturze każdego procesu twórczego oraz o strachu i zamieszaniu, jakie wywołuje ten paradoks. W wieku 26 lat PJ Harvey dowiodła, że ​​potrafi stawić czoła strachowi i jest gotowa przesuwać granice własnego języka muzycznego. A dzięki To Bring You My Love stała się częścią tej klasy muzyków, którzy rozumieją, że podejmowanie ryzyka jest podstawowym wymogiem w ich rzemiośle.

Zabłocie, 21.03.21

niedziela, 14 marca 2021

Patti Smith Group – Easter

     W styczniu 1977 roku Patti Smith uległa wypadkowi w Tampa na Florydzie podczas koncertu trasy promującej album Radio Ethiopia (1976). W połowie przedstawienia Patti Smith spadła ze sceny i zraniła kręgosłup. Spędziła kilka miesięcy na rehabilitacji, praktycznie unieruchomiona i odurzona. W tym czasie pogodziła się ze swoimi chrześcijańskimi wierzeniami, choć w sposób osobisty i nieortodoksyjny. Skorzystała z okazji, aby rozszerzyć swoją kreatywność na nowe dyscypliny. Właśnie wtedy skończyła swój tomik poezji Babel i zaczęła wystawiać obrazy i rysunki w galeriach sztuki. 

    W tym stanie przymusowego odpoczynku miała też czas na refleksję nad stanem przemysłu muzycznego i zaplanowanie powrotu na scenę. Na początku 1977 roku bunt punkrockowy zyskał już rozgłos w mediach, ale nie udało mu się wykorzystać tego rozgłosu w celu osiągnięcia ogromnego komercyjnego sukcesu. Biorąc pod uwagę, że ruch punkowy narodził się z bardzo krótką oczekiwaną długością życia (najwyżej kilka lat), groziło mu wymarcie bez przełamania estetycznych kanonów i zmiany międzynarodowej sceny muzycznej. Patti Smith postanowiła wrócić z albumem, który okazał się hitem i był kulminacją buntu punków przeciwko stagnacji rock'n'rolla. Efektem tej próby była Easter (1978).

    Easter oznaczał okres przed i po w muzycznej karierze Patti Smith, ponieważ stał się jej żywotnym i muzycznym zmartwychwstaniem po incydencie w Tampie. Jest to niewątpliwie najsłynniejszy album w jej karierze i zawiera kilka z jej najbardziej kultowych piosenek. Wśród nich "Because the Night" jej największym komercyjnym sukcesem, piosenka napisana wspólnie z Brucem Springsteenem, w której Patti Smith śpiewa o swoim romantycznym związku z Fredem 'Sonic' Smithem. Wyprodukowany przez Jimmy'ego Iovine'a w nowojorskim studiu Record Plant, Easter to album zrobiony z wyraźnym zamiarem podburzenia, stworzony w celu wprowadzenia punka do komercyjnych stacji radiowych. Easter zaczyna się tonem wojennym ("Till Victory") i jest pełny wezwań do buntu przeciwko mimowolnemu umysłowemu letargowi społeczeństwa ("Babelogue", "Rock'n'Roll Nigger", "25th Floor", "High on Rebellion"). Wszystko to przy bardzo dopracowanej produkcji i brzmieniu łatwo dostępnym dla mainstreamowej publiczności. Album jest również pełen odniesień religijnych, zarówno chrześcijańskich i pogańskich. Po pojednaniu z chrześcijaństwem Patti Smith znalazła w Biblii nowe obrazy dla jej lirycznej symboliki, nowe źródło inspiracji, z którego piła z ekumenicznym i pełnym współczucia zapałem. W ostateczności, rewolucja zaproponowana w Easter ma charakter estetyczny, ale także duchowy.

Zabłocie, 14.03.21


 

niedziela, 7 marca 2021

Aretha Franklin – Spirit In The Dark

 

Pod koniec lat sześćdziesiątych Aretha Franklin przeszła burzliwy okres. Około 1969 roku, po kilku kryzysach małżeńskich, rozwiodła się z Tedem White'em. To pogrążyło ją w depresji. Ponadto przez pewien czas cierpiała na ciągły stan niepokoju, spowodowany wymaganiami zbyt napiętego grafiku oraz brakiem prywatności kojarzonym ze sławą. Tak więc przez kilka miesięcy, między 1969 a 1970 rokiem, Aretha Franklin odwołała zaręczyny, ukryła się przed mediami i przeprowadziła introspekcję. Rezultatem tego wspomnienia byłyby dwa najbardziej osobiste albumy w całej jej karierze, oba wydane w 1970 roku: znakomity This Girl's in Love with You i arcydzieło Spirit In The Dark.

          W Spirit In The Dark można usłyszeć odnowioną i wyzwoloną Arethę Franklin, śpiewającą i grającą na pianinie jak za jej najlepszych dni, gotową przewrócić stronę i przejąć kontrolę nad swoją karierą. W rzeczywistości album zawiera pięć piosenek napisanych przez nią (więcej niż zwykle w jej dyskografii), wśród nich przepiękny "You and Me”, słynny "Try Matty's” i klasyczny "Spirit in the Dark”. I choć jest to płyta, która wyszła z kryzysu spowodowanego rozstaniem, to dominują na niej upbeats grane z radością i świeżością. Tak więc piosenki takie jak "Don't Play That Song”, "When the Battle Is Over” czy "Honest I Do” (autorstwa Jimmy'ego Reeda) budzą optymizm w obliczu przeciwności. Producenci Jerry Wexler, Tom Dowd i Arif Mardin uzyskali codzienny, żywy i uwodzicielski dźwięk. Nagrany głównie w Criteria Studios w Miami na Florydzie, z maksymalnie czterema różnymi zespołami (w szczególności The Dixie Flyers i The Muscle Shoals Rhythm Section), Spirit In The Dark brzmi solidnie i spójnie, jak dźwięczny i nieskazitelny album od początku do końca. Nie będąc wielkim sukcesem komercyjnym, stanowi jeden ze szczytów kariery Arethy Franklin i jest zakończeniem wspaniałej dekady.

Zabłocie 07.03.21

niedziela, 28 lutego 2021

Carole King – Tapestry

Tapestry (1971), drugi album Carole King, to arcydzieło, monumentalny album, który do dziś, pół wieku po wydaniu, wciąż przyciąga nowych odbiorców. Tapestry to także dzieło o ogromnym znaczeniu w ewolucji muzyki popularnej. Z pewnością świadczyło to o zaniku tradycyjnej dychotomii między wykonawcami (singers) i kompozytorami (songwriters), ustalonej od początku istnienia branży fonograficznej. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych wielcy wokaliści popowi rzadko pisali piosenki, które śpiewali. Pisanie piosenek było w rękach zespołów kompozytorów i wydawców muzycznych. Właśnie w latach sześćdziesiątych Carole King była postacią odniesienia w tym aspekcie. Tandem, który założyła z mężem Gerry'm Goffinem był jednym z najbardziej utytułowanych i podziwianych duetów kompozytorskich w muzyce popularnej, i wspólnie napisali liczne hity takich artystów jak Dusty Springfield, The Drifters, Aretha Franklin czy The Monkees. W latach sześćdziesiątych podział na autorów piosenek i piosenkarzy był fragmentaryczny wraz z pojawieniem się rewolucyjnych postaci, takich jak Bob Dylan, który złamał estetyczne kanony na obu poziomach, zarówno w piśmie, jak i spiewie. Ale pomimo pojawienia się nowych wokalistek, które zaśpiewały swój własny materiał, takich jak Laura Nyro, Janis Ian czy Joni Mitchell, pod koniec lat sześćdziesiątych wydawało się, że podział pozostał wciąż dla śpiewających kobiet, przynajmniej na poziomie głównego nurtu.

To Carole King, z ogromnym sukcesem krytycznym i publicznym Tapestry, dowiodła na początku lat 70. przestarzałości tego podziału, także dla artystek. Carole King udowodniła, że ​​kobieta może śpiewać własne piosenki bez konieczności bycia geniuszem technicznym wokalu czy siłą natury. Pokazała również, że można połączyć się z ogromną publicznością bez konieczności bycia divą. Wręcz przeciwnie: wartość Tapestry polega na tym, że Carole King przedstawia się taką, jaka jest, i wyraża się z całkowitą prostotą i szczerością. Jej głos nie epatuje. To raczej miękki głos, który budzi bliskość i czułość.

Szczery i intymny ton albumu jest tez wynikiem pracy producenta Lou Adlera (który od tego czasu stał się stałym współpracownikiem Carole King) i doświadczonego inżyniera Hanka Cicalo, który osiągnął krystalicznie czysty dźwięk. Bardzo subtelny projekt produkcji sprawia, że utwory brzmią naturalną elegancją. Na uwagę zasługuje także liczna obsada muzyków towarzyszących, wśród których są między innymi wierny James Taylor, Joni Mitchell (wykonujący kilka chórków), Curtis Amy, David Campbell i gitarzysta Daniel Kortchmar. Ich muzyczny dialog z Carole King tworzy spokojną atmosferę, pod którą kryje się wielka emocjonalna intensywność i braterska serdeczność.

Zabłocie, 28.02.21

 

niedziela, 21 lutego 2021

Compulsive Gamblers – Gambling Days Are Over

Powstali na początku lat dziewięćdziesiątych w Memphis w stanie Tennessee. Compulsive Gamblers byli potężnym garażowym zespołem rockowym, który wyróżniał się mrocznym, surowym i pierwotnym brzmieniem. W swoim pierwszym okresie grupa istniała zaledwie dwa lata, w latach 1991-1993. I choć nie wyszła poza undergroundową scenę Memphis, później zyskała status międzynarodowego zespołu kultowego, gdyż był to pierwszy "poważny" projekt Grega Cartwrighta i Jacka Yarbera, przyszli założyciele grupy Oblivians i niestrudzeni agitatorzy amerykańskiego rock'n'rolla przez ostatnie trzy dekady. Compulsive Gamblers to grupa wściekłych młodych punk rockowców, którzy w swoich piosenkach czerpali inspirację z takich tematów, jak degeneracja fizyczna i moralna, uzależnienie i śmierć. W przeciwieństwie do większości zespołów garażowych swoich czasów (w tym nawet Oblivians), Compulsive Gamblers byli dość eklektyczni. Stylistycznie łączyli różnorodne muzyczne wpływy - r&b, country rock, punk, blues rock, soul - w naelektryzowanej, agresywnej i momentami nieprzewidywalnej syntezie. Pomimo pierwotnego ducha, brzmienie zespołu nie było pozbawione niuansów. Dzikim i zniekształconym gitarom Cartwrighta i Yarbera towarzyszyły skrzypce Grega Easterly'ego i klawiatura Phillipa Tubba, co nadawało grupie tony od ciemności do nawiedzania i tworzyło atmosferę w połowie drogi między thrillerem psychologicznym a powieścią kryminalną.

Podczas swojego pierwszego krótkiego okresu wydali dwie EPki po cztery piosenki każda - Joker i Church Goin', obie w 1992 roku - oraz singiel "Good Time”. Dzięki tej krótkiej dyskografii zdobyli małą publiczność w rodzinnym Memphis. Joker i Church Goin' są to nagrania domowe, wyprodukowane w mieszkaniu klawiszowca Phillipa Tubba. Sam Tubb prowadził prymitywne sesje nagraniowe i wykazał się wielką umiejętnością w sztuce przekształcania konieczności w cnotę. Naprawdę wiedział, jak wykorzystać rejestrator czterościeżkowy. To intensywne rockowe płyty nagrane w lo-fi, które oddają specyfikę grupy w całej jej surowości, z ostrym brzmieniem - bardzo spójnym z ogólnym posępnym tonem piosenek. Z drugiej strony, singiel "Good Time” został nagrany w Easley Studios w Memphis w bardziej profesjonalny sposób. Dźwięk jest wyraźniejszy, co nie umniejsza osobowości dzieła.

W 1995 roku wytwórnia Sympathy For The Record Industry wydała album Gambling Days Are Over (1995), który zawiera wszystkie piosenki nagrane przez grupę w jej pierwszym okresie. W ten sposób do już opublikowanego materiału dodano 10 wcześniej niepublikowanych piosenek, odrzutów z trzech sesji. Lista utworów na albumie jest ułożona w ścisłej kolejności chronologicznej. Zmniejsza to spójność i wpływa na sens całości pracy jako jedności (odbierane jest bardziej jak kompilacja niż sam album). W zamian pozwala docenić progres stylistyczny zespołu, przerwany w rozwoju i w procesie profesjonalizacji. W każdym razie, Gambling Days Are Over to wspaniały rekord, zawierający wczesne osiągnięcia Grega Cartwrighta i Jacka Yarbera jako kompozytorów ("Gamblin ’Days Are Over”, "Mind in the Gutter”, "Quit This Town”). Gambling Days Are Over oferuje godzinę głośnej i ekscytującej muzyki. Piosenki o przestępcach, pijakach ("Name a Drink After You”), ludziach wyobcowanych przez ciągłą frustrację swoich pragnień ("Sour and Vicious Man”, "I See You Everywhere”) lub na krawędzi psychotycznej przerwy ("Two Wrongs Don’t Make a Right”, "Scaring Myself”). Piosenki o ludziach, którzy dotknęli dna, ścigani przez ich wewnętrzne demony i którzy nie mogą odzyskać kontroli nad swoim życiem w środowisku jeszcze bardziej wadliwym niż ich własna psychika.

Zablocie 21.02.21






niedziela, 14 lutego 2021

Dan Penn – Nobody’s Fool

Dan Penn, wszechstronnie utalentowany muzyk studyjny, producent i autor tekstów, był kluczową postacią w rozwoju Memphis Sound od połowy lat 60. Pisał hity dla Jamesa Carra i Arethy Franklin. I oczywiście był mózgiem stojącym za The Box Tops. Nobody’s Fool (1973) był jego debiutem solowym. Nagrany w Memphis z wybraną grupą muzyków (między innymi Spooner Oldham i Jay Spell), Nobody’s Fool to płyta chroniona nazwą pochodzenia, dzięki której Dan Penn został uznany za wielkiego piosenkarza. NIe mogłoby być inaczej - płyta jest pełna dobrych piosenek. Jak cudowny "Raining in Memphis” z pięknym i delikatnym akompaniamentem smyczków i instrumentów dętych. Albo funky "If Love Was Money” i jego nieodparty rytm. Inne wzniosłe momenty to melancholijny "Time”, w którym obecność Dana Penna jako wokalisty wyróżnia się barytonowym głosem; i "Nobody’s Fool”, napisane wspólnie z Bobbym Emmonsem. Jest też świetny półmetek z country-soul "I Hate You”, opowiadający o wewnętrznym konflikcie porzuconego kochanka, który nie jest w stanie uwolnić swojej urazy. Kilka lat później Bobby Blue Bland zaśpiewał tę piosenkę. Album zawiera dwa antyrasistowskie zarzuty: "Prayer for Peace” i spoken word "Skin”, którym album się kończy. W "Skin” Dan Penn wyraża swoje niezrozumienie uprzedzeń rasowych, które nękały amerykańskie społeczeństwo w latach siedemdziesiątych. Jako biały człowiek umiejscowiony w samym sercu southern soul, Penn nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego atmosfera wspólnoty i braterstwa sceny muzycznej między ludźmi o różnym kolorze skóry nie może zostać rozszerzona na całe społeczeństwo. Jest rzeczą oczywistą, że jest to nadal aktualna kwestia, a konflikt rasowy, pokonany w muzyce popularnej ponad pół wieku temu, pozostaje otwartą raną w społeczeństwie amerykańskim i reszcie świata. To przypomina o sile muzyki jako przestrzeni tolerancji i uniwersalnego języka.

Zabłocie, 14.02.21