Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hound Dog Taylor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hound Dog Taylor. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 maja 2021

Hound Dog Taylor and The HouseRockers - Hound Dog Taylor And The HouseRockers

    Późny muzyk, Theodore Roosevelt "Hound Dog" Taylor zaczął grać na gitarze kiedy miał 20 lat, w połowie lat 30. Urodzony w Natchez, Missisipi, w pierwszych latach swojej kariery jako bluesman grał w całym regionie Delty. Po otrzymaniu groźby ze strony Ku Klux Klanu – którzy pewnej nocy zostawili płonący krzyż obok jego domu - w 1942 roku wyjechał Missisipi do Chicago. Tam przez lata łączył dzienną pracę w fabryce z intensywną aktywnością muzyczną na Maxwell Street i w nocnych barach getta. W 1957 roku w końcu został zawodowym bluesmanem, a wkrótce potem założył własny zespół The HouseRockers z Brewerem Phillipsem jako drugą gitarą i Tedem Harveyem jako perkusistą. Pomimo tego, że opierało się na całkowicie elektrycznym formacie, trio było zupełnie inne od dominującego Chicago Sound z lat 50. i 60. Z pewnością w Hound Dog Taylor i jego kolegach nie było nic wyszukanego ani wyrafinowanego. Przeciwnie! HouseRockers ucieleśniały surową, piskliwą i nieokiełznaną stronę bluesa. Ich styl, brudny i lekceważący, kroczył bezwstydnie przez przestrzeń, w której blues traci swoją nazwę i staje się rock'n'rollem. Taka propozycja nie mogła zainteresować żadnej wytwórni i była skazana na underground. Jednak przez ponad dekadę Hound Dog Taylor & The HouseRockers byli bardzo aktywni w barach i tawernach na południu i zachodzie Chicago. Niskie opłaty (pobierali około 40 dolarów za występ) pozwalały im występować siedem nocy w tygodniu, w świąteczne wieczory, które trwały długie godziny. Ich grafik był tak napięty, że nie musieli nawet ćwiczyć. Z czasem trio osiągnęło najwyższy poziom relacji i współudziału, a dzięki swojej niepohamowanej energii słusznie zdobyło sławę wśród wtajemniczonych publiczności w Chicago.

    W 1970 roku Hound Dog Taylor był 65-letnim weteranem, bluesmanem z muzyczną karierą i ponad 4 dekadami spędzonym poza przemysłem muzycznym. Do tego czasu cała jego produkcja płytowa została zredukowana do dwóch singli bez jego grupy (jeden dla Bea & Baby Records i drugi dla Firma Records), wydanych w latach sześćdziesiątych, które nie cieszyły się zbytnią dystrybucją poza Chicago. W jego życiorysie była też sesja studyjna, którą nagrał dla Chess Records, i która pozostała niepublikowana aż do jego śmierci. Dlatego, pomimo bycia lokalnym bohaterem w Chicago, Hound Dog Taylor był zupełnie obcy w pozostałych Stanach Zjednoczonych. Młody fan o nazwisku Bruce Iglauer, pracownik Delmark Records, postanowił naprawić ten błąd i stworzył nową wytwórnię płytową, aby wydać album dla Hound Dog Taylor & The House Rockers i sprawić, by ich muzyka była znana poza stolicą bluesa. Tak narodziła się Alligator Records, międzynarodowa wytwórnia bluesowa, która działa do dziś. Pierwszym albumem wydanym przez Alligator Records był właśnie Hound Dog Taylor & The HouseRockers (1971). Wyprodukowany przez samego Bruce'a Iglauera z zamiarem wiernego przeniesienia do studia prymitywnego i dzikiego brzmienia tria, album składa się z kilkunastu utworów nagranych w jednym ujęciu, bez aranżacji i dogrywania. W rzeczywistości, na wyraźne życzenie Iglauera, Hound Dog Taylor i jego HouseRockers użyli tych samych starych, popękanych wzmacniaczy, których używali podczas swoich rozklekotanych koncertów. Jeśli wsłuchasz się uważnie w płytę, możesz wyraźnie usłyszeć buczenie wzmacniaczy. Dzięki swojej uroczej spontaniczności i radosnemu entuzjazmowi, Hound Dog Taylor & The HouseRockers jest wspaniałym wprowadzeniem do szalonego bluesa tria, do tej zrujnowanej pierwotnej formuły, w której wycie bottleneck slide guitar Hound Dog Taylor, ciągły buczący baryton starego Telecaster Brewera Phillipsa; i szaleńcze bębnienie Ted Harvey przeplatają się z energicznymi boogies, festynami i tańcem.

Zabłocie, 31.05.21

środa, 2 grudnia 2020

Hound Dog Taylor & The HouseRockers - Beware Of The Dog!

 

Muzyczna kariera bluesmana Hound Dog Taylora, trwająca prawie czterdzieści lat, minęła niezauważona przez branżę muzyczną aż do końca jego życia. Od połowy lat pięćdziesiątych Hound Dog był dość dobrze znany na scenie bluesowej w Chicago. Tam regularnie występował w klubach i barach o niskich dochodach ze swoim zespołem The HouseRockers i zyskał małą grupę wiernych fanów. Ze swoim brudnym, ostrym i bardzo imprezowym stylem, Hound Dog Taylor & The HouseRockers były idealnym połączeniem do ożywiania imprez, które trwały do ​​wczesnych godzin porannych. Niemniej jednak był systematycznie odrzucany przez wytwórnie płytowe, które wydawały się nie widzieć więcej niż sidemana w Hound Dog Taylorze. W rzeczywistości w latach sześćdziesiątych nagrał sesję dla Chess Records, ale wytwórnia odmówiła jej wydania, więc nie została ona wydana aż do lat dziewięćdziesiątych. Jego debiut płytowy miał nastąpić dopiero w 1971 roku, kiedy Bruce Iglauer, wówczas młody fan bluesa i wielki fan Hound Dog, założył wytwórnię Alligator Records, aby wyprodukować i opublikować dzieło sześciopalcowego bluesmana. Dzięki patronatowi Bruce'a Iglauera, który pełnił funkcję odkrywcy, mecenasa, producenta i menadżera, Hound Dog Taylor i jego wierni kumple Brewer Phillips (gitara rytmiczna) i Ted Harvey (perkusja) wydali dwa albumy studyjne - Hound Dog Taylor & The HouseRockers (1971) i Natural Boogie (1974) - i zyskali międzynarodowe uznanie. Zagrali trasę po Stanach Zjednoczonych, Australii, Nowej Zelandii i Kanadzie. Spóźnione uznanie, ale w samą porę: Hound Dog zmarł na raka płuc w grudniu 1975 roku.

Opublikowany pośmiertnie, Beware Of The Dog! (1976) składa się z kilku nagrań z koncertów w Chicago i Cleveland w 1974 roku. Album pozwala więc docenić Hound Dog w jego naturalnym żywiole: na scenie, przy wsparciu jego wiernych towarzyszy Brewera Phillipsa i wielkiego Teda Harveya, a także chętnie uratować dawkę jego szalonego, elektrycznego i świątecznego bluesa przed oddaną i gotową do zabawy publicznością. Beware Of The Dog! jest przejawem entuzjazmu i zaraźliwej radości. Trudno się nie uśmiechnąć, słuchając Hound Dog i jego partnerów w pełnym rozkwicie i wykonujących swoje bezczelne i niezapomniane boogie, takie jak słynny "Give Me Back My Wig” (ich najpopularniejsza piosenka), "Kitchen Sink Boogie” czy "Comin' Around the Mountain". Wśród dziewięciu piosenek składających się na album jest "Freddie's Blues”, który przypomina nam, że Hound Dog był także mistrzem w swoich czułych chwilach. Jest też "Let's Get Funky”, piosenka, która sama w sobie zawiera całą esencję tego pierwotnego i ekscytującego hałasu zwanego rock'n'roll. To kompletne szaleństwo. W Beware Of The Dog! możemy usłyszeć Hound Doga Taylora takiego, jakim chciałby zostać zapamiętany. Już kiedyś powiedział Bruce'owi Iglauerowi: "Kiedy umrę, nie chcę pogrzebu, chcę przyjęcia!”

Zabłocie, 02.12.20