Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sharon Van Etten. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sharon Van Etten. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 października 2020

Sharon Van Etten - Are We There


    Czwarty album Sharon Van Etten, Are We There (2014), to autobiograficzna kronika degradacji i późniejszego załamania się długiego romansu. Jest to zatem zbiór jedenastu utworów, których centralnym tematem jest samotność i miłość, to znaczy potrzeba wzajemnego oddania się, zrozumienia i wspólnej intymności. To intensywny album, napisany w burzliwym momencie dla Sharon Van Etten. W rzeczywistości, Are We There zawiera niektóre z najbardziej poruszających momentów w całej jej karierze, zwłaszcza sekwencja składająca się z "Tarifa”, "I Love You But I’m Lost” i "You Know Me Well”. W tych piosenkach Sharon Van Etten ukazuje swoje słabości i wydobywa na powierzchnię cały wir emocji, który leży u podstaw albumu. Z pewnością, chociaż miłość i jej efekty są podstawowym tematem albumu, udręki wpisane w jej tło (a nawet na samą okładkę) wykraczają poza sentymentalne pytanie. Nieudany związek miłosny wyzwolił egzystencjalny kryzys w Sharon Van Etten, typowy dla kogoś, kto nie wie, czy wybrała właściwą ścieżkę życia, a tym bardziej na jakim etapie tej ścieżki jest. W tym sensie Are We There jest również ćwiczeniem z introspekcji, nie wspominając o wyładowaniu, ponieważ aby wiedzieć, czego szukasz w życiu, musisz zacząć od znalezienia siebie. Chociaż bolesne, okresy kryzysu są okazją do podejmowania decyzji, o ile tylko umie się je rozpoznać i zaakceptować jako nieunikniony punkt zwrotny w życiu. I trzeba powiedzieć, że z tego, co można usłyszeć w Are We There (oraz w kolejnym Remind Me Tomorrow z 2019 r.), Sharon Van Etten miała dość hartu ducha, by utrzymać wodze swojego życia ("Afraid of Nothing”). Ze względu na produkcję i kierunek muzyczny, który się w niej rozpoczął, w Are We There pojawia się solistka, która ma ochotę patrzeć w przyszłość i zrzucić balast. "Every Time the Sun Comes Up”, pomimo przyziemnego motywu, można uznać za pierwszą próbę Sharon Van Etten utworzenia mainstreamowego utworu.

Zabłocie 13.10.20

piątek, 17 lipca 2020

Sharon Van Etten – Remind Me Tomorrow

  

    Remind Me Tomorrow (2019) reprezentuje oczekiwany powrót Sharon Van Etten po pięciu latach nieobecności, w których jej popularność nie przestała rosnąć. Piosenkarka skorzystała z tej długiej ciszy, aby wznowić studia na uniwersytecie, pracować jako aktorka w kilku projektach telewizyjnych i zostać matką. W Remind Me Tomorrow Sharon Van Etten powraca zatem bardziej dojrzała i wzmocniona; chętna do wyciągania wniosków na temat ludzkiej kondycji, podejmowania decyzji i twórczego wyrażania się z większą pewnością siebie. Jest także gotowa zmierzyć się z niedokończoną sprawą, jakim jest ukończenie albumu, który lubią jej lojalni fani, ale to również oddaje status głównego nurtu artysty, który, czy mu się to podoba, czy nie, osiągnął dzięki swoim zasługom.
    Aby to osiągnąć, napisała wiele dobrych piosenek wykonanych z otwartym sercem, wspieranych przez szeroką obsadę prestiżowych muzyków (między innymi Brian Reitzell i Luke Reynolds) oraz producenta Johna Congletona. Dzięki takiej ekipie Van Etten wydobyła znacznie więcej, ponieważ użyła studia jako dodatkowego instrumentu, dzięki któremu jej intymne piosenki mogły zostać wzbogacone o nowe tekstury dźwiękowe, by później mogła poszerzyć swój talent o nowe utwory  ('Hands', 'Jupiter VI', 'Memorial Day'). I oczywiście Remind Me Tomorrow uwypukla ogromny popowy potencjał Sharon Van Etten, zapowiadany już w swoich pierwszych albumach, ale pokazany tutaj w całej okazałości ('Comeback Kid', 'No One's Easy To Love' ). Pod tym względem wyróżnia się 'Seventeen', prawdziwy hit, z którym Sharon Van Etten dotarła (jak się wydawało to nieuniknione) do większej publiczności, co powinni świętować jej starsi fani, jeśli są szczerzy.

Zabłocie, 17.07.20