W 2010
roku Brian Lopez przeszedł z Mostly Bears - zespołu underground - do
kariery solowej. W tym roku napisał utwory myśląc o mentalności solisty i
rozpoczął przygotowania do swojego studyjnego debiutu Ultra
(2011) i wydał dwie EPki, El Rojo i El Blanco, dla
wytwórni Funzalo Records. Te EP-ki zawierają nagrania na żywo i tworzą niemal
symetryczny dyptyk. Każdy z nich zawiera pięć piosenek zaczerpniętych z dwóch
koncertów, które Brian Lopez dał w Tucson, przy wsparciu towarzyszącego
kwintetu utworzonego przez pianistę Sergio Mendoza (z Orkesta Mendoza), Mona
Chambers (wiolonczela), Jacka Serbisa (perkusja), Seana Rogersa (bas) i Vicky
Brown (skrzypce). Piosenki, które pojawiły się zarówno w El Rojo,
jak i El Blanco, będą częścią Ultra. Te dwie EPki pomogły
Brianowi Lopezowi poczuć puls jego piosenek i zakończyć drobiazgowy i
szczegółowy proces przygotowań do Ultra. Dziś, 10 lat po
publikacji, stanowią okazję do wysłuchania, jak Brian Lopez stawia pierwsze
kroki jako solista. I nawiasem mówiąc, należy docenić, że wtedy pokazał się
jako wszechstronny muzyk o scenicznej wypłacalności.
Pięć piosenek El Rojo to wyciąg z koncertu
w październiku 2009. Tutaj Brian Lopez pięknie śpiewa jedną ze swoich
pierwszych wielkich solowych kreacji, wspaniałe "I Pray for Rain”. A w
pomysłowym "El Pajaro y el Ciervo” tworzy fajny duet z lokalnym bohaterem Salvadorem
Duranem. W El Rojo zawiera również reinterpretację piosenki
Mostly Bears "Maslow’s Hierarchy”, ze zmianami w akompaniamencie i tonie, tak
jak to zostało później naprawione w Ultra.
Z drugiej strony El Blanco to fragment 5
piosenek z koncertu w Tucson w marcu 2010 roku, w tej samej obsadzie, co El
Rojo. El Blanco zaczyna się od "Pin Prick”, jedynej piosenki z
całego dyptyku, która nie została zawarta w albumie Ultra. W klimatycznym "Under Watchful Eyes” gra świetny duet ze skrzypaczką Vicki Brown, a zespół
brzmi naprawdę dobrze. Piosenka Mostly Bears "Leda Atomica” pojawia się tutaj
przekształcona - lub ewoluowała - w piosenkę marzeń, której echa oscylują
między kosmosem a mitologią. Ostatni temat EP-ki, wersja "El Vagabundo”,
błyszczy tu blaskiem, którego moim zdaniem brakuje w wersji studyjnej zawartej
w Ultra. Nie wolno nam zapominać, że mamy do czynienia z artystą, który zdobył
dużą część swojej reputacji na scenie.
Zabłocie, 17.10.20


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz