W tym czasie czwarty album Patti
Smith, Wave (1979), podzielił krytyków i publiczność. Spora część
publiczności odrzuciła go ze względu na zbyt miękki lub zbyt konwencjonalny.
Winę zrzucono na producenta Todda Rundgrena, przedstawiciela
najdelikatniejszego i najdokładniejszego popu lat 70. Z perspektywy czasu
możemy docenić Wave jako wierny portret Patti Smith i jej zespołu
w ich czasach kryzysu. Z pewnością w 1979 roku Patti Smith była już
rozczarowana przemysłem muzycznym, wyczerpana fizycznie i psychicznie po
sukcesie Easter (1978). Wciąż odczuwała następstwa wypadku,
którego doznała w Tampie w 1977 roku, kiedy spadła ze sceny i zraniła
kręgosłup. Ponadto, w tym czasie punk rock również zaczął spadać. Niektórzy jej
współcześni z ery CBGB, tacy jak Television czy Richard Hell & The
Voidoids, już się rozpuścili lub prawie. W 1979 roku Patti Smith pozostała muzą
punka, ale dla niej ten ruch zakończył swój cykl. Największym symbolem tego, co
punk reprezentował w 1979 roku dla Patti Smith, była z pewnością blizna na
twarzy pozostawiona jej bratu, Toddowi Smithowi, po ataku Sida Viciousa kilka
miesięcy wcześniej.
Po tym wszystkim Patti Smith zdecydowała się odejść z branży muzycznej
przed nagrywaniem Wave. Planowała poślubić Freda 'Sonica' Smitha, gdy tylko skończy się jej zobowiązanie kontraktowe
wobec Aristy, następnie przenieść się do Detroit i założyć rodzinę. Wave
to płyta wykonana w pośpiechu, bez preprodukcji. Patti Smith wybrała swojej
przyjaciela Todda Rundgrena na producenta, ponieważ w tym czasie potrzebowała mieć
przyjaciela za sterami. Rundgren przyjął ofertę i znalazł się w studiu z na
wpół skompletowanym zespołem z niewystarczającą liczbą piosenek do nagrania
albumu. Podczas sesji Patti Smith i jej zespół improwizował w locie, spontanicznie
zarzucając pomysłami. Todd Rundgren musiał użyć kasety demo, którą basista Ivan
Král nagrywał od lat, do opracowania piosenek i ukończenia album. To właśnie
niektóre demo Ivana Krala stały się jednymi z najpiękniejszych piosenek na
albumie, jak np. "Dancing Barefoot" (moja ulubiona piosenka Patti
Smith) czy wspaniały "Revenge".
Jednak biorąc pod uwagę okoliczności i jego improwizowany charakter, Wave
spełnia swoje główne zadanie, aby z godnością dostarczyć ostatnie utwory z
pierwszego etapu Patti Smith. W rzeczywistości pierwsza strona albumu jest na
świetnym poziomie. Istnieje na przykład wersja "So You Want to Be (A Rock
'n' Roll Star)" zespołu The Byrds, która podsumowuje nastrój Patti Smith w
odniesieniu do ciemnego zaplecza branży muzycznej. Na stronie B lepiej widać
stan zamieszania, w którym powstawała płyta. Chociaż Patti Smith śpiewa w nich
na tematy takie jak chrześcijaństwo i dialektyczne relacje z Bogiem, piosenki
brzmią płasko, a nie ekspansywne. Daleko od transcendencji Horses
(1975) lub Easter (1978). Wave traci wiele w porównaniu z
tymi albumami, porówanie to jest może niesprawiedliwe, ale nieuniknione. To
jest problem tych, którzy dotknęli nieba.
Zabłocie, 15.12.20

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz