Po międzynarodowym sukcesie singla "The Girl from Ipanema” z 1964 roku Stana Getza i João Gilberto, w którym Astrud Gilberto zadebiutowała w duecie z mężem, piosenkarka z Salvador da Bahia rozpoczęła karierę solową w połowie lat sześćdziesiątych. Był to płodny czas z wytwórnią Verve Records, która pomogła spopularyzować muzykę bossa nova na całym świecie. W 1965 roku wydała w odstępie kilku miesięcy swoje pierwsze dwa albumy: The Astrud Gilberto Album i The shadow Of Your Smile. W tym drugim Astrud Gilberto demonstruje swoją wielką wszechstronność i chęć odkrywania nowych horyzontów, wnosząc zarówno północnoamerykańskie, jak i brazylijskie standardy. Album zawiera przepiękne wersje m.in. "Fly Me to the Moon”, "Who Can I Turn To?” i "Manhã de Carnaval”, które w rękach Astrud Gilberto nabrały najbardziej sugestywnej świetlistości. Astrud Gilberto nie miała potężnego głosu ani świetnej techniki. Wręcz przeciwnie: była śpiewaczką o kruchym głosie, ale obdarzoną wrodzoną, niewysłowioną słodyczą. Jej głos był jak pieszczota, a dzięki niemu osiągnęła w interpretacji ogromną zmysłowość. Słuchanie Astrud Gilberto jest jak kontemplacja pięknego i delikatnego kwiatu, którego płatków się nie dotyka ze strachu przed złamaniem.
Wyprodukowany przez Creed Taylor, The Shadow Of
Your Smile, to przepiękne połączenie bossa novy i jazzu, ze wspaniałymi
orkiestrowymi balladami, takimi jak "The Shadow of Your Smile” czy "The Gentle
Rain”. Monumentalne aranżacje Clausa Ogermana, João Donato i Dona
Sebesky'ego pozwalają na grę kontrastów między stylistyczną prostotą Astruda
Gilberto a powagą akompaniamentu instrumentalnego. W każdym razie jest to album w przemyślanej,
czułej i sugestywnej tonacji molowej. I z kilkoma chwilami zadumy ("Non-Stop To
Brazil”), a także urzekającej radości, jak "(Take Me To) Aruanda” czy "O
Ganso”. Ten ostatni, instrumentalny utwór Luiza Bonfá, jest szczególnie
zabawny. Astrud Gilberto wykonuje w nim duet z jazz puzonistą Bobem
Brookmeyerem. Głos i puzon naprzemiennie zmieniają prowadzenie w melodii i
kończą mieszanie się w niej. Nawiasem
mówiąc, było to wówczas całkiem nowe podejście. Prostota wymaga pewnego stopnia
wyrafinowania.
Zabłocie, 28.11.20

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz