Nazywam się Alejandro, mieszkam na Zabłociu i zbieram
płyty. Moim pierwszym albumem był El grito del tiempo, autorstwa
hiszpańskiej grupy pop-rockowej Duncan Dhu. To był prezent, który otrzymałem w
1987 roku, kiedy miałem 8 lat. Kilka tygodni później, za pieniądze ze
skarbonki, kupiłem płytę po raz pierwszy. To był Tunnel of Love Bruce
Springsteen. Od tamtej pory zdobywam coraz więcej płyt w różnych formatach i
różnych gatunkach (chociaż jestem głównie fanem rock'n'rolla), dodając do
kolekcji, która obecnie liczy setki. Nie tak dawno temu, patrząc na cały ten
nagromadzony materiał, zastanawiałem się: „A gdybym teraz słuchał wszystkich
albumów jeden po drugim, katalogowałbym je i opisywał, ile to by zajęło? A
przede wszystkim, co powiedzą mi te płyty po latach, czy dekadach nie
odtwarzania?” Otwieram tego bloga z zamiarem udzielenia odpowiedzi na te
pytania.
Ten blog może być traktowany jako świętowanie muzyki
przechowywanej w formacie fizycznym, jako okazja do rozpowszechniania/odkrywania
wcześniej niezauważonych zespołów i albumów lub po prostu jako pretekst do
„mówienia o płytach”. Mam nadzieję, że w każdym razie nie jest to blog o
fetyszyzmie, ale melomanii. Niech zabrzmi muzyka.
Zabłocie,
03.07.20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz